niedziela, 6 lipca 2014

LIBER ECCLESIASTICUS

Księga, której poświęcony jest ten blog, posiada dwie nazwy. Inną nazwą, obok "Mądrości Syracha", jest "Ecclesiasticus" lub "Liber Ecclesiasticus", czyli Księga Kościelna. Nazwa Ecclesiasticus już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa rozprzestrzeniła się w Kościele Zachodnim i znajduje się w łacińskich przekładach tej księgi, np. w Wulgacie.

Skąd wziął się tytuł "Księga Kościelna"? Chodzi o to, że Księga ta była czytana często w kościele. Używano jej do pouczania młodych w wierze. Pomagało im to zapoznać się z praktyczną pobożnością, etyką. Ecclesiasticus to doskonały podręcznik Bożego savoir-vivre'u.

Dzisiaj jest inaczej. Odnoszę wrażenie, że Mądrość Syracha jest księgą zapomnianą. Oczywiście jest drukowana w prawosławnych i katolickich wydaniach Biblii (w protestanckich wersjach w ogóle tej księgi brakuje). Ale nie słyszałem, aby zachęcano do jej czytania, by w oparciu o tę księgę głoszono kazania, by brano młodych ludzi i pouczano ich na podstawie tej księgi. W ogóle chrześcijan niezbyt gorąco zachęca się do czytania Pisma Świętego.

To "pogrzebanie" Mądrości Syracha to bardzo smutne zjawisko. Chrześcijanie, którzy swoją wiarę traktują poważnie, często nie wiedzą, jak postępować w konkretnych sytuacjach życiowych. Znajdują się w jakiejś sytuacji i nie mają pojęcia, co powinni zrobić. Ecclesiasticus zawiera mnóstwo pouczeń w różnych kwestiach. Regularna lektura tej Księgi pogłębia poznanie charakteru Boga, ułatwia zrozumienie innych tekstów Pisma Świętego, uwrażliwia moralnie, kształci.

Czytajmy tę Księgę częściej i uważniej!

sobota, 3 maja 2014

Biada sercu osłabłemu... 2:13

Ojej! Przed chwilą zdałem sobie sprawę, że nie publikowałem tutaj od ponad roku. Pomimo tego czytelników przybywa. Bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję. Smutno mi, że zaniedbałem tego bloga aż tak bardzo. Przejdźmy jednak do tematu wpisu.


"Biada sercu osłabłemu, bo nie posiada wiary,
dlatego nie znajdzie dla siebie obrony"
Księga Mądrości Syracha 2:13 (Biblia Poznańska; w Biblii Tysiąclecia jest to werset 3:13)


Werset wyjąłem z fragmentu, który jest pełen przeróżnych ostrzeżeń. Ta przestroga szczególnie mnie zainteresowała. Dlaczego?

Zazwyczaj do wiary się zachęca. W przeróżnych kościołach mówi się "ku pokrzepieniu serc". Nawołuje się, by wierzyć Bogu, ufać mu, ale robi się to na zasadzie inspirowania, wzbudzania chęci do wiary, nie zaś ponaglenia. W tym wersecie z Księgi Mądrości Syracha mamy coś zupełnie innego. Mamy "biada". Mamy krytykę "osłabłego serca". Nie ma użalania się nad sercem, które nie posiada wiary. Zamiast tego jest stanowcza przestroga. To mnie zastanowiło.

Syrach pragnął zapewne wstrząsnąć czytelnikiem - dlatego użył tak ostrych słów. I słusznie, czasami jest to konieczne. Brak wiary to nie jest wcale taka lekka sprawa! Jestem przekonany, że ten werset nie zwraca się do ludzi niewierzących, więc ktokolwiek tak pomyślał, niech przestanie sobie schlebiać. Tu jest mowa o sercu "osłabłym", co nasuwa myśl, że kiedyś to serce było mocne w wierze, ale z jakiegoś powodu wiara je opuściła.

Jeśli pobożnemu brakuje wiary, to jest to tragedia. Jest to powód do "biada". Dowiadujemy się, że serce pozbawione wiary "nie znajdzie dla siebie obrony". Obrony przed czym?

Zastanówmy się: Czy świat jest spokojnym miejscem? Czy ludziom przytrafiają się tylko dobre rzeczy? Czy nie jest tak, że od czasu do czasu spotykają nas kłopoty? Właśnie przed tymi wszystkimi niebezpieczeństwami, kłopotami, zmartwieniami, troskami potrzebujemy obrony. Naszą tarczą jest wiara. Ona może odeprzeć ataki zła. Jeżeli jesteśmy uzbrojeni w wiarę, ufność ku Bogu, spodziewamy się Jego dobroci i troski, to możemy być pewni rozwiązania naszych kłopotów, wyjścia cało z niebezpieczeństw. Jego obietnice są wieczne i niezawodne!

Werset ten w Biblii Tysiąclecia brzmi następująco: "Biada sercu zniechęconemu: ponieważ nie ma ufności, nie dozna opieki". Bóg opiekuje się ludźmi, ale jest to uzależnione od ich wiary. Tak mówi nie tylko ten werset. Zachęcam do analizowania historii wiary w Starym Testamencie. Zauważysz, drogi Czytelniku, ile prawdy jest w stwierdzeniu, że Bóg działa w zależności od wiary człowieka. Popatrz, co spotykało wędrujący po pustyni Izrael, kiedy ludziom brakło wiary. Popatrz, co spotykało wątpiących królów. Spójrzmy teraz do Nowego Testamentu: Ileż to razy Jezus mówił: "Według wiary Twojej niech Ci się stanie"?




Przeciwstaw się zniechęceniu, słabości Twojego serca. W takim stanie znajdujesz się w niebezpieczeństwie. Wychodzisz spod płaszcza Bożej opieki. Ufaj Mu! Podnieś się! Wierz bezgranicznie w Bożą opiekę i spodziewaj się od Niego dobrych darów. Nie ma powodu, żebyś w to wątpił/wątpiła! Głowa do góry!

sobota, 23 lutego 2013

Droga do osiągnięcia mądrości



Jeśli pożądasz mądrości,
zachowuj przykazania,
a Pan da ją tobie.
Gdyż bojaźń Pana to mądrość i pouczenie,
a wiara i łagodność
sprawiają Jemu przyjemność. *

Księga Mądrości Syracha rozdział 1, wersety 26-27
(tłumaczenie na podstawie
English translation of the Septuagint
by Sir Lancelot Charles Lee Brenton -
Paweł Szulik)



Oto droga do osiągnięcia mądrości, wyjaśniona w prostych słowach! Ale jakże trudno jest do tej prawdy przekonać współczesnego człowieka, który zamiast przyjąć prawdę tych słów i spijać nektar posłuszeństwa im, potrzebuje zawiłych filozoficznych wywodów...

We wpisie "Rozdział pierwszy. Tajemnica mądrości" stwierdziłem, że prawdziwej mądrości nie można osiągnąć na drodze czysto ludzkiego wysiłku. Pan ją wylewa na tych, którzy są mu mili (werset 10). Samodzielne osiągnięcie mądrości jest możliwe tylko w pewnym bardzo ograniczonym stopniu. Człowiek o własnych siłach może wejść jedynie na niski, podstawowy poziom mądrości, który jest dostępny masom. Ale są wyższe poziomy mądrości, które nie są dostępne ogółowi. Są one zarezerwowane dla... no właśnie, dla kogo?

W relacji z Bogiem podstawą do otrzymania czegoś od niego, jest pragnienie otrzymania. Musisz chcieć coś mieć, aby Bóg mógł Ci to dać. Jeśli nie chcesz, nie możesz prosić. Jeśli nie prosisz, nie otrzymujesz, jak stwierdził Jakub w swoim liście: "Nie macie, bo nie prosicie". Jednak na prośbie się nie kończy, ponieważ Bóg często stawia warunki, jeśli chodzi o udzielenie człowiekowi czegoś. Zanim otrzymamy coś od Boga, musimy owe warunki spełnić. W przypadku tym warunkiem jest przestrzeganie przykazań.

Syrach jest przykładem człowieka, który właśnie w ten sposób osiągnął mądrość. Stosował się on do Bożych przykazań we wszystkich dziedzinach życia, w związku z czym "nasiąkł" nimi. Codzienne podporządkowywanie się przykazaniom kształtowało jego charakter. Aby być przykazaniom posłusznym, należy o nich wciąż pamiętać. Konieczność pamiętania o przykazaniach powodowała, że siłą rzeczy Syrach nad nimi medytował, rozważał je, analizował. Uczył się je stosować w określonych sytuacjach. Widział efekty zarówno posłuszeństwa, jak i nieposłuszeństwa wobec nich. I tak na drodze wnioskowania rozumiał z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, coraz więcej.

W taki sposób uczymy się wszystkiego. Weźmy na przykład naukę matematyki. Poznajemy najpierw podstawowe prawidła, którymi rządzi się ta dziedzina. Najpierw poznajemy liczby. Uczymy się je zapisywać, rozpoznawać, kojarzyć zapis z odpowiednimi wartościami. Musimy nauczyć się biegłego dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia. Kiedy już pojmiemy te fundamentalne podstawy, możemy zabrać się za bardziej złożone działania. Nie jesteśmy w stanie wznieść się na coraz wyższe szczyty matematycznej wiedzy, jeśli nie opanujemy wiedzy z niższych poziomów.

Jednak w procesie poznawania Bożej mądrości jest jeszcze jeden aspekt - objawienie. Powyżej wykazałem, w jaki sposób przestrzeganie przykazań sprzężone z wykorzystaniem rozumu, może pomóc osiągać kolejne stopnie wtajemniczenia w zmysł Boży. Ale prawdziwe poznawanie Boga nie może obyć się bez objawienia. We fragmencie, który omawiamy, czytamy: "Jeśli pożądasz mądrości, zachowuj przykazania, a Pan da ją Tobie". W jaki sposób Bóg może nam dać mądrość? Właśnie poprzez objawienie.


Inaczej rzecz się ma z tym,
co duszę swoją przykłada do rozważania Prawa [Boga] Najwyższego.
Badać on będzie mądrość wszystkich starożytnych,
a czas wolny poświęci proroctwom.
Zachowa opowiadania ludzi znakomitych
i wnikać będzie w tajniki przypowieści -
wyszukiwać będzie ukryte znaczenie przysłów
i zajmować się będzie zagadkami przypowieści.
[...] Postara się pilnie,
by od samego ranka zwrócić się do Pana, który go stworzył,
i przed Najwyższego zaniesie swą prośbę.
Otworzy usta swe w modlitwie i błagać będzie za swoje grzechy.

Jeżeli Pan Wielki zechce,
napełni go duchem rozumu,

on zaś słowa mądrości swej jakby deszcz wyleje
i w modlitwie wychwalać Go będzie.

Mądrość Syracha 40:1-6 (Biblia Tysiąclecia)

Podkreśliłem słowa, które podkreślają, że zdobywanie mądrości wiąże się z dużym wysiłkiem poszukującego. Poza tym słowa "zaniesie swą prośbę" oraz "błagać będzie za swoje grzechy" tłumaczą, że oprócz wnioskowania rozumowego do zdobycia mądrości potrzebny jest też "wysiłek" duchowy, gorliwość i moralna czystość.

Po co moralna czystość? Otóż, Bóg nie dzieli się swoimi tajemnicami z niegodnymi tego ludźmi. Jezus Mesjasz polecił, aby nie rzucać pereł przed świnie. Tutaj znów poruszamy temat, o którym była mowa wcześniej, a mianowicie, że aby zdobyć mądrość, należy przestrzegać przykazań, jednak przyglądamy się "innej stronie medalu".

Kiedy trwamy w przestrzeganiu przykazań, pokazujemy Bogu, że jesteśmy godni zaufania. Kiedy zobaczy On, że odpowiedzialnie wdrażamy w życie to, czego nam do tej pory udzielił, obdarza nas On coraz większym zaufaniem i udziela nam coraz większej wiedzy. "Jeżeli Pan Wielki zechce, napełni go duchem rozumu". Mowa tu o objawieniu. Bóg objawia się w coraz większej pełni tym, którzy "sprawiają Jemu przyjemność" poprzez to, że cechuje ich "wiara" w to, że on jest i nagradza tych, którzy go szukają, oraz "łagodność" (w sensie uległej postawy), potrzebna by Bóg mógł ich prowadzić nowymi drogami (patrz pierwsze słowa tego wpisu).

ciąg dalszy nastąpi...





* Podobną myśl zawierają w sobie słowa zapisane w Psalmie 111:10: "Początek mądrości jest bojaźń Pańska; rozumu dobrego nabywają wszyscy, którzy rozkazanie Pańskie czynią; chwała jego trwa na wieki" (Biblia Gdańska)

piątek, 11 stycznia 2013

Jak Cię widzą, tak Cię piszą, czyli starożytna wzmianka o "mowie ciała"

Ubiór człowieka,
jego śmiech
i sposób, w jaki się porusza,
pokazują kim on jest.

Mądrość Syracha 19:30 (w innych wersjach 19:27)
tłumaczenie na podstawie Wulgaty - Paweł Szulik

Przeczytaj to jeszcze raz, tylko postaraj się nad tym zastanowić przez chwilę. Nie odrzucaj tych słów, tylko dlatego, że wtłoczono Ci do głowy, że nie wolno oceniać człowieka po wyglądzie. Przemyśl, czy oby czasami Syrach nie ma przynajmniej trochę racji.

Kiedy czyta się lub słyszy takie opinie, jak ta przeze mnie zacytowana, może paść zarzut o uogólnianie. Zawsze tłumaczę swoim czytelnikom i dyskutantom, że uogólnienia są niezbędne, ponieważ bez nich nie dałoby się sformułować nawet jednej zasady w dziedzinie nauk przyrodniczych, społecznych czy ścisłych. Od każdej zasady istnieją oczywiście wyjątki, ale jak to mówią - owe wyjątki potwierdzają istnienie reguły. Zasady, które formułujemy w oparciu o uogólnienie, okazują się czasami niezwykle skuteczne i użyteczne w życiu. Nie uciekajmy więc z uogólnieniami. Dbajmy jedynie o to, aby owe uogólnienia nie były krzywdzące.

Syrach mówi o trzech rzeczach, na podstawie których możemy zobaczyć, kim ów człowiek jest. Pamiętajmy, że Syrach był Hebrajczykiem, żyjącym w starożytności. Tekstu w języku hebrajskim nie da się oddać w 100% trafnie w innym języku, a tym bardziej w języku polskim czy angielskim, który należy w dodatku do innej grupy języków. Mamy zupełnie inną gramatykę. Dodatkową trudność stanowi różnica kulturowa, różnica w sposobie myślenia. Po co ja to piszę? Otóż chcę wytłumaczyć, że kiedy hebrajczyk żyjący w starożytności formułował jakieś ekstremalne twierdzenie, niekoniecznie miał na myśli, aby ktoś zrozumiał je absolutnie dosłownie. Na przykład, kiedy Jezus mówił, że jeśli Twoja ręka przywodzi Cię do grzechu, powinieneś ją uciąć, to nie miał na myśli, abyś postąpił dosłownie tak. Chciał jedynie podkreślić ogromną wagę tego pouczenia. Tak samo jest w przypadku Księgi Syracha. On też był starożytnym hebrajczykiem, żyjącym nawet wcześniej niż Jezus z Nazaretu.

Syrach nie miał na myśli tego, że po ubiorze, sposobie śmiania się i poruszania, możemy się dowiedzieć wszystkiego o człowieku. Zaryzykowałbym twierdzenie, że Syrach mówi, że na podstawie tych rzeczy możemy oszacować, kim ktoś jest. Patrząc na ubiór danego człowieka, patrząc, w jaki sposób się zachowuje, możemy w pewnym przybliżeniu ocenić charakter człowieka. Jak już wspomniałem, od pewnych reguł mogą i bez wątpienia będą istnieć wyjątki. Chcę jednak przypomnieć, że są to wyjątki, a wyjątek nie podważa reguły; przeciwnie - wyjątek regułę potwierdza.

Wróćmy do głównego tematu naszego wpisu. Przypomnijmy słowa, które rozważamy: "Ubiór człowieka, jego śmiech i sposób, w jaki się porusza, pokazują kim on jest".

Zacznijmy od ubioru. Otóż, ubiór mówi o człowieku bardzo wiele. To, kim jesteśmy ma ogromny wpływ na to, co na siebie wkładamy. Nie trzeba być szczególnie dobrym obserwatorem, żeby widzieć, że ludzie o określonych charakterach, noszą się w określony sposób. Chodzi nie tylko o styl czy krój ubrań - nawet kolory są istotne. Kolor ubioru również mówi bardzo wiele o ludziach. Pamiętam nawet tekst, który bardziej szczegółowo traktował o zależności ubioru od osobowości człowieka. Na tym blogu nie ma jednak miejsca na takie rozważania. Syrach nie wdawał się w szczegóły. Chciał jedynie zasygnalizować pewien fakt. Chciał zaznaczyć, że w relacjach z ludźmi powinniśmy zwracać uwagę na niewerbalne sygnały, między innymi właśnie na ubiór.

Syrach przechodzi do czegoś, co współcześnie nazywa się "mową ciała". Mówi mianowicie, że o człowieku możemy się sporo dowiedzieć po sposobie, w jaki się uśmiecha i po jego gestach. Czytałem przynajmniej dwie książki o mowie ciała. Jest w nich wyszczególnione, jaki gest co oznacza. Autorzy tych książek zwracają uwagę na to, o czym pisałem wcześniej, a mianowicie o tym, że gestów nie należy interpretować ekstremalnie. Jakiś gest może, ale nie musi oznaczać tego, na co wskazuje. W zdecydowanej jednak większości przypadków "sposób, w jaki się porusza" jakiś człowiek, jak to ujął Syrach, "pokazuje kim on jest".

Dla jednych, jak np. dla mnie, ten tekst z księgi Mądrości Syracha, jest bardzo odkrywczy. Inspiruje mnie do zwrócenia uwagi na "mowę ciała". Zachęca mnie do poczytania więcej na ten temat. Dla tych jednak, dla których sprawa jest oczywista, również może być cenny, ponieważ odświeża naszą pamięć :) Przypomina on, że oceniając człowieka, powinniśmy zwracać uwagę na coś więcej niż tylko na to, co ten człowiek mówi. Ważne jest przyjrzenie się jego ubiorowi i sposobowi zachowania się. Stosowanie tej wiedzy, powtarzam - jest stosowanie, wpływa znacząco na sprawność nawiązywania i utrzymywania przez nas kontaktów oraz na jakość porozumiewania się z innymi ludźmi.

Najbardziej jednak ciekawe dla mnie jest to, że Syrach zwrócił uwagę na "mowę ciała" już około 200 r.p.n.e!! Ludzie "przypomnieli sobie" o komunikacji niewerbalnym dopiero w ubiegłym wieku. Wtedy mówienie i pisanie o tym stało się modne. Wtedy ludzie zaczęli doceniać wiedzę o "mowie ciała". A Syrach mówił o tym jakieś 2000 lat wcześniej.



niedziela, 6 stycznia 2013

Kilka słów o modlitwie

Borykam się ostatnio z pewnymi problemami. Są to zarówno trudne okoliczności, w których się znajduję, jak i pytania, na które, pomimo ogromnego intelektualnego wysiłku, nie mogę znaleźć odpowiedzi. Paradoksalnie lubię znajdować się w takich sytuacjach, gdyż bardzo zbliża mnie to do Boga, sprawia to, że jest On jedyną ucieczką, wyłącznych Pomocnikiem; w takich sytuacjach jedynie On może coś poradzić. Część mojego jestestwa miota się w falach beznadziei i zwątpienia, lecz inna część mnie cieszy się nadzieją na Bożą pomoc.

Mogę przecież się modlić. Mogę wezwać mojego Boga. Co radzi Syrach, jeśli chodzi o modlitwę? Zajrzyjmy do rozdziału siódmego, gdzie znajdują się dwie wskazówki:

Nie bądź małoduszny, kiedy wykonujesz modlitwę (werset 10)

...nie paplaj, kiedy się modlisz (werset 14)

Syrach radzi, aby w czasie wykonywania modlitwy, nie być "małodusznym". Co to oznacza? Oznacza to, że nie wolno nam mieć słabowitego serca, serca niewierzącego, niepewnego, wątpiącego. Nie wolno nam przybierać postawy człowieka niepewnego wyniku swojej prośby. Mamy mieć pewność w stosunku do Boga. Musimy być absolutnie przekonani, że jest Dobry i bez wątpienia zainteresowany naszymi losami. Musimy być pewni, że odpowie On na nasze prośby.

Zdaję sobie sprawę, że przykład, który za chwilę podam, może wydawać się banalny. Jednak wyobraźmy sobie, że oto darowana nam zostaje możliwość audiencji u prezydenta. Możemy go prosić o cokolwiek. Czy bylibyśmy wtedy "małoduszni"? Czy nie byłoby raczej tak, że bylibyśmy pełni otuchy i nadziei, że nasza prośba jest już właściwie spełniona? Czy nie ufalibyśmy w moc tego, kogo prosimy o pomoc? A modlitwę kierujesz przecież do Pana Wszechświatów, Wszechmocnego Boga. Czy prezydent nie jest w chwale Jego majestatu tylko małą mrówką? O ileż bardziej więc powinniśmy być pełni wiary, pewności, nadziei, kiedy przychodzimy z naszymi prośbami do Boga! On chce i z pewnością odpowie na nasze wołanie! Bądźmy o tym absolutnie przekonani.

Po drugie, Syrach zaleca, aby nie paplać w modlitwie. Czym jest owo paplanie? Otóż, jest to gadanie bez sensu. Jest to wylewanie z siebie potoku słów, nad których treścią nawet się nie zastanawiamy. Jest to też pewnego rodzaju oznaka braku wiary i ufności, a jest tak dlatego, że wydaje nam się, że Bóg chyba nie rozumie, co mówimy i nie słyszy, więc trzeba Mu to powtórzyć jakąś określoną ilość razy. Tymczasem Bóg zna potrzeby naszego serca, zanim Go o to poprosimy. Wystarczy raz sformułować naszą prośbę. Nie oznacza to zakazu długiej, wewnętrznej modlitwy. Nie oznacza to, że nie możemy powtórzyć naszej modlitwy. Chodzi o to, aby nie paplać bez sensu, nie mantrować naszej prośby.

Przyjdź więc do Boga, pełen ufności, z umocnionym sercem. Miej świadomość, że On słyszy każdy Twój szept i doskonale Cię rozumie. Z takim nastawieniem zostaw u Wszechmocnego swoją modlitwę i z ufnością czekaj na Jego dobrotliwą odpowiedź.

niedziela, 2 grudnia 2012

"Oszukuj swoją własną duszę"

Nie oddawaj swojego umysłu udręczeniu,
i nie trap się twoimi własnymi myślami.
Zadowolenie serca jest życiem człowieka,
a radość człowieka wydłuża mu dni.

Oszukuj swoją własną duszę,
pocieszaj swoje serce,
usuń smutek daleko od siebie,
gdyż smutek zabił wielu,
i nie ma z niego żadnego pożytku.
Zazdrość i gniew skraca życie,
a troska zabiera życie przed czasem.

Mądrość Syracha rozdział 30, wersety 21-24


Tytuł tego bloga to "Czytając Mądrość Syracha". Nie mam zamiaru przedstawiać tutaj jakiejś bardzo profesjonalnej egzegezy (wyjaśnienia) tej księgi. Ja po prostu czytam Mądrość Syracha, coś przy tym przeżywam, czegoś się uczę, wyciągam pewne wnioski, a następnie dzielę się tym wszystkim z czytelnikami. Uważam, że opasłe tomy rozważań wielkich teologów na temat tej księgi nie przyniosą zbyt wiele dobrego ze względu na zawiłość myśli i skomplikowaną terminologię. Niewielu jest w stanie coś takiego zrozumieć, a jeszcze mniej jest takich, którzy czytają takie górnolotne opracowania z przyjemnością. Dlatego ja sam postanowiłem przedstawiać swoje przemyślenia w dużo bardziej (mam nadzieję) przystępny sposób.

Wróćmy do naszego fragmentu. Jakiś czas temu przeżywałem ciężkie dni. Niby niczego mi nie brakowało: miałem zapewniony byt, pracę, wspaniałą żonę, przyjaciół, znajomych, mieszkałem w spokojnym mieście, a jeszcze spokojniejsze miałem sąsiedztwo. A jednak nie czerpałem z tego radości. Radości powiedziałem, bo szczęście miałem. Potrzebowałem radości.

Dlaczego jej nie miałem? Przeżywałem mnóstwo wewnętrznych rozterek. Im bardziej poznaję Boży ideał życia i społeczeństwa, im wyraźniej widzę, jak świat mógłby wyglądać, tym bardziej smuci mnie i denerwuje rzeczywistość, w której przyszło mi żyć. Próbowałem i próbuję z różnym skutkiem wpływać na swoje otoczenie - tyle mogę, bo całego świata nie zmienię. Kiedy spoglądam na teraźniejszość, widzę, jak zupełnie inaczej mogłaby wyglądać, gdybym nie zrobił w przeszłości tylu głupich rzeczy, a od początku kierowałbym się Bożą mądrością, zapisaną w Biblii, a podaną w skondensowanej formie właśnie w Mądrości Syracha. Kiedy rozważam przyszłość i staram się ocenić jak będzie wyglądała i porównać to z tym, jak powinna wyglądać, to przeraża mnie to, że być może moje marzenia i plany nigdy się nie urzeczywistnią.

To wszystko napawało mnie niezwykłym smutkiem. Przeżywałem udrękę duszy. Trapiłem się swoimi własnymi myślami. Gniewałem się i zazdrościłem niegodziwym (Psalm 37:1). Przeczytaj ponownie nasz fragment Księgi Syracha. Właśnie o moich uczuciach i moim postępowaniu on mówi. Dlatego tak bardzo dotyka mojego wnętrza. Dlatego właśnie tak bardzo przeżywam te słowa.

Syrach poleca, aby nie oddawać swojego umysłu udręczeniu i nie trapić się swoimi myślami, a ja jestem mistrzem w czynieniu tego. Jak mówi Syrach, smutek, który przecież wynika z udręczenia umysłu, zabił wielu i nie ma z niego żadnego pożytku. Czasami oczywiście smutek może mieć dobre skutki. Na przykład, kiedy żałujemy błędu, który popełniliśmy, to ten smutek doprowadza nas do poprawy. Ale jestem przekonany, że nie o takim rodzaju smutku mówi tutaj Syrach. Mowa jest o przedłużającym się smutku, depresji. Bardzo wiele słyszałem i niemało czytałem o katastrofalnych skutkach depresji. Ona rzeczywiście zabija. Może wyniszczyć ciało. Często jest przyczyną chorób. Z depresji nie ma żadnego pożytku, płynie z niej tylko samo zło.

Jaką radę daje nam Syrach? Jak mamy sobie z depresją poradzić? Mówi: "Oszukuj swoją własną duszę, pocieszaj swoje serce". Bardzo wiele pozycji czytałem ostatnio na temat świadomego wpływania na podświadomość. Syrach właśnie o tym pisze. Poleca, abyśmy oszukiwali samych siebie i pocieszali swoje serce. O co chodzi?

Nie trzeba chyba udowadniać nikomu, że wiele z tego, co przeżywamy, nie jest tak naprawdę wynikiem wpływu otaczającej nas rzeczywistości, ale naszego nastawienia do niej. To, w jaki sposób nastawiamy się do czegoś, wpływa na nasze samopoczucie. Jeżeli wstajemy rano, wiemy, że musimy udać się do pracy i od razu myślimy, że znów czeka na rutyna; że znów będzie ciężko; znów ludzie będą nas drażnić, itd., wtedy swoimi myślami wpływamy na nasze samopoczucie. A co poleca Syrach? Mówi, że powinniśmy od samego rana nastrajać się optymistycznie, oszukiwać swoją własną duszę, pocieszać swoje serce. Wstań rano i powiedz sobie: "Idę do pracy. To będzie miły, przyjemny dzień. Wszystko mi się uda, a ludzie będą mili". Napełniaj się przyjemnymi myślami, zadowalającymi wizjami tego, jak chcesz, aby Twój dzień wyglądał. Technika oszukiwania swojej własnej duszy w dużej mierze zależy od sytuacji i od Ciebie.

Po co oddawać swój umysł udręczeniu? Czemu miałbyś trapić się Twoimi własnymi myślami? Pamiętaj: smutek zabił wielu, i nie ma z niego żadnego pożytkuTo zupełnie nic Ci nie pomoże, kiedy będziesz się zadręczać, a z pewnością Ci zaszkodzi.

Czytamy dalej: Zazdrość i gniew skraca życie. Przeczytaj to jeszcze raz! Jeśli będziesz zazdrościć lub gniewać się na kogoś, wpłynie to negatywnie na stan Twojego zdrowia i dosłownie skróci Twoje życie. Zamiast tego pokaż swojemu sercu, co posiadasz. Wyraź wdzięczność za każdą rzecz, która znajduje się w Twoim posiadaniu. Dziękuj za dach nad głową, jedzenie, cokolwiek.

Troska zabiera życie przed czasem. Nie zamartwiaj się ani z powodu przeszłości, nie martw się tym, co jest teraz, nie przejmuj się zbytnio przyszłością. Troska nie przynosi korzyści. Z troski wynikają jedynie straty. Ona również zabiera życie przed czasem. Co masz zrobić? Oszukuj swoją własną duszę, pocieszaj swoje serce, usuń smutek daleko od siebie. Jeśli męczy Cię przeszłość, a nic nie możesz zmienić, wytłumacz sobie te wydarzenia i przedstaw je samemu sobie w innym świetle. Jeżeli męczy Cię stan teraźniejszy, wytłumacz sobie go tak, aby przestał Cię męczyć. Nie martw się o przyszłość. Napełniaj się myślami o tym, że będzie ona pomyślna, pełna miłych niespodzianek.

Ja stosuję te zasady już od jakiegoś czasu i mogę powiedzieć, że są one skuteczne. Zdecydowanie poprawiło się moje samopoczucie. Ale nie tylko. Wiele przyjemnych rzeczy zaczęło mnie spotykać, wiele niespodzianek mi się przydarzyło...

sobota, 11 sierpnia 2012

Zrozumiano? Wykonać!

Dużo ostatnio rozmyślam o mechanizmach rządzących światem. Przyroda rządzi się pewnymi prawami. Mamy grawitację, elektryczność i inne siły. Człowiek je poznał, zbadał, ale nie tylko to - człowiek nauczył się robić z tej wiedzy użytek. Dlatego możemy budować domy, używać światła, ogrzewać się, tworzyć przeróżne urządzenia. Społeczeństwo też rządzi się pewnymi prawami, które są również obiektem badań. Jeśli postępujemy wobec ludzi w określony sposób, oni reagują tak a nie inaczej. Cała rzeczywistość, którą postrzegamy działa w oparciu o pewne mechanizmy, które możemy zgłębiać. Ale nie zatrzymujmy się na zrozumieniu ich. Skupmy się na wykorzystaniu zdobytej wiedzy.

Kiedy ostatnio odwiedziłem Empik (co czynię bardzo często), zwrócił moją uwagę ogrom poradników różnego rodzaju. Aż roi się od tego typu pozycji. Na półkach stoi całe mnóstwo podręczników "Jak czegoś tam dokonać", "Jak coś osiągnąć", "Jak wspiąć się na szczyty", "Jak ulepszyć to", "Jak usprawnić tamto", itp. Nierzadko rady zawarte w tych podręcznikach są bardzo mądre i użyteczne - nie przeczę. Problem jednak polega na tym, że mądrość tam zawarta nie wydostaje się z kartki papieru. Co mam na myśli? Ano to, że porady te nie są przekształcane w konkretne czyny.

Często rozmawiam ze znajomymi na temat polityki i układów w społeczeństwie. Nie ja, to oni sami przyznają, że mam pewne ciekawe pomysły. Nie ukrywam, że zdecydowaną większość moich koncepcji czerpię ze Świętych Pism. Prawie każda taka dyskusja kończy się mniej więcej takim stwierdzeniem moich rozmówców: "Dobrze sobie pomarzyć z Tobą, Paweł. Jesteś takim idealistą. Jednak tego i tak nie da się wprowadzić".

Ludzi ogarnęło jakieś dziwne odrętwienie, niemoc w działaniu, marazm. Wiedzą jak powinno być, ale nie robią właściwie niczego, by zaistniało to, co powinno zaistnieć. Narzekają na swój los, ględzą, biadają. A wiele obszarów ich życia mogłoby zostać uzdrowione za pomocą prostych kroków.

Sam nie jestem wolny od wspomnianego wyżej odrętwienia. Zauważyłem je u siebie i skłoniło mnie to do rozważań. Doszedłem do wniosku, że należy zacząć sukcesywnie przekuwać w czyn to, czego dowiedziałem się o mechanizmach rządzących rzeczywistością. Nadszedł czas na to, aby krok po kroku WYKONYWAĆ wszystko to, co zostało nam przekazane przez Boga w Świętych Pismach.

Ostatnie słowa Księgi Mądrości Syracha doskonale wkomponowują się w przedstawione przeze mnie krótkie rozważanie. Zwróćcie uwagę na wyróżnione zdania.

Postanowiłem bowiem wprowadzić ją [mądrość] w czyn,
zapłonąłem gorliwością o dobro i nie doznałem wstydu.
Dusza moja walczyła o nią
i z całą starannością usiłowałem zachować Prawo;
ręce wyciągałem w górę,
a błędy przeciwko niej opłakiwałem.
Skierowałem ku niej moją duszę
i znalazłem ją dzięki czystości;
z nią od początku zyskałem rozum,
dlatego nie będę opuszczony.
Wnętrze moje poruszyło się, aby jej szukać,
i był to dla mnie zysk wspaniały.
Dał mi Pan język, jako zapłatę dla mnie,
i będę Go nim chwalił.
Zbliżcie się do mnie, wy, którym brak wykształcenia,
i zatrzymajcie się w domu nauki.
Na cóż, powiedzcie, pozbawiać się tego,
za czym dusze wasze tak bardzo tęsknią?
Otworzyłem usta i mówię:
Kupujcie sobie bez pieniędzy.
Włóżcie kark wasz pod jarzmo
i niech otrzyma dusza wasza naukę:
aby ją znaleźć, nie trzeba szukać daleko.
Patrzcie oczami:
mało się natrudziłem,
a znalazłem dla siebie wielki odpoczynek.
Za naukę dajcie wielką ilość srebra,
a zyskacie z nią bardzo wiele złota.
Niech się raduje dusza wasza w miłosierdziu Pana
i nie wstydźcie się Jego chwały!
Wypełnijcie dzieło wasze przed czasem,
a da wam nagrodę w porze oznaczonej.

Mądrość Syracha 52:18-30 (Biblia Tysiąclecia)

Spójrzmy. Autor podjął decyzję, aby wprowadzić mądrość w czyn. Nie chciał jedynie czegoś wiedzieć - chciał mieć z tego użytek. Stwierdza, że ludzie pozbawiają się sami tego za czym tęsknią. W jaki sposób to się dzieje? Otóż, osiągnięcie ukojenia od poczucia tęsknoty, a także ułatwienie codziennego trudu, są na wyciągnięcie ręki i nie jest wymagany do tego wielki trud. Po prostu należy przestawić swoje myślenie. Nie poznaję mądrości po to, aby coś wiedzieć - poznaję ją po to, aby osiągać cele.